poniedziałek, 20 lipca 2020

Odbita w lustrze twarz, w niej jest wściekłość.

Odbita w lustrze twarz, w niej jest wściekłość.

Nerwowo uderzam palcami o kant stołu, w tle gdzieś leci Lana, spoglądam w pustą ścianę. Wydaje się jeszcze bledsza niż ostatnio, choć może to toczące wojnę wewnętrz mnie emocje zmieniły jej odcień? Nie łapię. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że zaczęłam przejmować nad nimi kontrolę, a teraz czuję się jeszcze bardziej zagubiona niż wcześniej. Zerkam w kierunku lustra, a na odbitej w nim twarzy widzę wściekłość. Wściekłość na siebie i swoją słabość. Mój oddech staje się nierównomierny i zdaję sobie sprawę z tego, że pod tym jadem i wszystkimi bliznami jestem jak dziecko, które bardzo łatwo zranić. Wiem co chce zrobić. Wystukuję w telefonie numer telefonu, muszę do Ciebie zadzwonić, usłyszeć ostatni raz Twój głos, ale chyba zrządzenie losu sprawia, że pada mi bateria- świetnie. Zaczynam analizować i szukać miejsca na ucieczkę, tam gdzie nikt mnie nie znajdzie. To akurat wychodzi mi najlepiej-odcinanie się. Robiłam to nie raz, więc i teraz nie powinno być problemu. Racjonalność już dawno przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Potrzebuję tlenu, świeżego powietrza. Na dworze odgrywa się właśnie koncert kropel deszczu uderzających z "prędkością światła"o ziemię, a ja wchodząc w każdą napotkaną na drodze kałużę, odwracam się ten ostatni raz, by zgasić już doszczętnie płomyk nadziei, że jednak za mną biegniesz. Lot nad kukułczym gniazdem. Chyba się zgubiłam. Pustka, ale dociera do mnie po dłuższej chwili, że Ciebie już nie ma, a Twoje miejsce zastępuje droga powrotna do domu.

czwartek, 16 kwietnia 2020

NIEPORZĄDEK W CHAOSIE - PISANE NA LUŹNO.

NIEPORZĄDEK W CHAOSIE - PISANE NA LUŹNO.

Ostatnio w moje ręce wpadła "całkiem przypadkowo" książka autora twórcy popularnego na Netflixie serialu animowanego BoJack Horseman, "Ktoś kto będzie Cię kochał w całej Twojej nędznej glorii". Książka jest zbiorem kilkunastu opowiadań o miłości, z mnóstwem czarnego humoru, metafor i z akcją osadzoną gdzieś w surrealistycznej rzeczywistości. Moją szczególną uwagę przykuło jedno opowiadanie. Jest ono o parze, kobiecie i mężczyźnie, którzy wsiedli do tego samego wagonu metra. On zakochał się w niej trochę za szybko, bo już od pierwszej chwili, w której usiadła naprzeciwko niego. Ona chcąc zwrócić na siebie uwagę szukała jego spojrzenia spod książki i czekała na pierwszy krok. On układał w głowie milion scenariuszy, w których odzywa się do niej i niczym jak w filmie romantycznym zostają połączeni na wieki. Byli tak pogrążeni w tej miłości, że nawet nie zwrócili uwagi, że przegapili swoje przystanki. Jeździli tym metrem przez kolejne 60 lat i gdyby nie schowana paczka Skittles w jego kieszeni pewnie by umarł z głodu. Po tych 60 latach Ona się w końcu poddała, wysiadła z pociągu i zniknęła gdzieś tłumie. On wiedział, że już nigdy więcej jej nie zobaczy, że jego szansa przepadła i już nic nie będzie takie samo jak wcześniej. Odeszła. 

Podsumowując, nie można być takim frajerem jak ten gościu z pociągu. Bo kiedy patrzysz na tę właśnie osobę a ona się uśmiecha i przegapia swoje przystanki specjalnie by być bliżej Ciebie, to już wiesz co robić...

Książkę oczywiście polecam każdemu, kto ceni czarny humor, ironię i składanie kozłów w ofierze na weselu (z przymrużeniem oka). 

---------------------------------------------------------------------------------------------



- O czym marzysz?
- O sukience w kwiatki, którą będzie rozwiewał wiatr podczas letniego popołudnia i o słomianym kapeluszu, który ochroni moją głowę przed promieniami słońca. Oooo! I trawie skąpanej w porannej rosie, po której będę mogła chodzić boso albo o wieczorze, takim wiesz na tarasie domu pośrodku pola, abym mogła posłuchać koncertu świerszczy a potem jak już zapadnie zmrok patrzeć w gwiazdy.  
-To wszystko?
-Nie. Marzę jeszcze o tym, aby choć raz napić się wina prosto z butelki, gdzieś na dachu opuszczonej kamienicy.

---------------------------------------------------------------------------------------------



Kiedyś chciałam się dostosować do reszty, być taka sama jak inni, normalna. Dzisiaj mam swoją własną definicję słowa "normalność". Bo wiecie, ja to lubię tworzyć nieporządek we własnym chaosie.

Pisanie to moja terapia.  Naprawdę pomaga.
Jeszcze będzie dobrze!
Kasia. 

wtorek, 10 marca 2020

BO TĘ CIEMNĄ NOC ROZŚWIETLIĆ MOGĄ MIGOCĄCE NA NIEBIE ŚWIETLIKI.

BO TĘ CIEMNĄ NOC ROZŚWIETLIĆ MOGĄ MIGOCĄCE NA NIEBIE ŚWIETLIKI.

Stałam kiedyś pośrodku niczego, teraz stoję TU, w miejscu, które napawa mnie niesamowitą energią i chęcią zmiany położenia na stworzonej przez siebie mapie. 




W głowie miałam tylko noc, a tej czarnej tafli nieba nie rozświetlały żadne gwiazdy. Stałam na szczycie góry i modliłam się do mistycznych bóstw o chociaż jeden migocący świetlik, który wskaże mi moją drogę. 



Mimo, że byłeś tak zamknięty i tak niedostępny dla mnie, to z każdym kolejnym dniem intrygowałeś mnie jeszcze bardziej i sprawiałeś, że nie potrafiłam się nasycić. 


Wiem, że nigdy nie będę idealna, mam krzywe oczy, blizny i dziury na duszy, ale każdego dnia staram się być coraz lepsza TAM gdzieś w środku. 


Tym krótkim opisowo akcentem kończę tego posta. Chciałam się podzielić kilkoma zdjęciami, które zrobił mój przyjaciel podczas spaceru po ulicach Krakowa. Ostatnio bardzo podobają mi się kadry bw. Mają swój niesamowity klimat. 


poniedziałek, 2 marca 2020

A POTEM PRZYCHODZI NOC I ZAPOMINAM JAK SIĘ ODDYCHA...

Narzucam na siebie bluzę a włosy upinam w kok. Spoglądając po raz ostatni w lustro tego dnia, widzę blednący uśmiech i  chęć ucieczki z miejsca, w którym aktualnie się znajduję. Czy aby na pewno nie jestem zdolna do żadnych uczuć? To kolejny taki wieczór, w którym zapalam nocną lampkę koło łóżka i chowam się pod ciepłym kocem, który chociaż na chwilę ma stworzyć pozory bezpiecznego azylu. Moje ciało zaczyna ogarniać panika, tętno przyspiesza, a ja prowadzę wewnętrzną walkę o każdy oddech. Kurczowo trzymam się krawędzi łóżka aby nie rzucić się w jeszcze większą przepaść. Nie podniosę się po kolejnym upadku, wiem to na pewno. Do oczu napływają mi łzy. W ciągu kilku chwil przenoszę się w ciemne, nieznajome mi miejsce, z którego nie potrafię znaleźć wyjścia. Opieram się o ścianę i osuwam na ziemię. Palce u rąk wplatam we włosy na znak bezsilności. Nie chcę tu być, boję się, łapię się na tym, że przegryzam wargi. Dookoła nie słychać żadnych dźwięków i gdyby nie mój głośny oddech uznałabym, że jestem martwa. W pewnym niepostrzeżonym momencie staję się naga, a moją twarz przykrywają teraz opadające w nieładzie włosy. Nie potrafię myśleć racjonalnie, ponieważ nawałnica emocji przejęła nade mną całkowitą kontrolę. Przecież tyle się na sobie znam ile usłyszę z ust ludzi, ile obliczę sama z czarnych plam życiorysu, ile zrozumiem szeptów pod stołem. Na swoich stopach czuję delikatny dotyk wiatru. Spoglądam w prawo i widzę nadciągający wprost na mnie tłum, który niesie ze sobą chaos. Zrywam się czym prędzej do ucieczki w przeciwnym do niego kierunku. Biegnę tak szybko ile mam tylko sił w nogach. Ale oni nie odpuszczają, doganiają mnie. Zaczynam krzyczeć i błagać o pomoc. Krzyczę tak głośno i tak rozpaczliwie, że dopiero po chwili dociera do mnie fakt, że znajduję się we własnym łóżku, oblana potem i cała mokra od płaczu. Dlatego tak bardzo boję się spać sama. A może tak naprawdę to nie chcę się budzić? 

sobota, 11 stycznia 2020

W PRZYJAŹNI ZE ŚRODOWISKIEM. WYZWANIE LESS WASTE W 2020 I NIE TYLKO.

W PRZYJAŹNI ZE ŚRODOWISKIEM. WYZWANIE LESS WASTE W 2020 I NIE TYLKO.

Pewnie nie umknęło Waszej uwadze, to co się dzieje obecnie w Australii i jakie spustoszenie sieje rozprzestrzeniający się w bardzo szybkiem tempie ogień. Przeglądając ostatnio  instagrama i setki umieszczonych zdjęć misiów Koala (moje serduszko płacze), natrafiłam na ciekawy post mówiący o tym, jak można wyciągnąć pomocną dłoń w stronę środowiska, by choć w minimalnym stopniu zahamować skutki oddziaływania człowieka na naszą planetę. Na wstępie zaznaczę, że nie będę przytaczać naukowych treści o tym, że nie tylko człowiek ma wpływ na naszą planetę, ale także inne niezależne od niego czynniki, ani nie będę pisać o sytuacji politycznej i klimatycznej Australii. Chcę poruszyć temat przyjaźni ze środowiskiem i co My możemy zrobić, aby pewnego dnia nie obudzić się w świecie Wall-e. 


Najlepiej zacząć od najprostszych rzeczy. Jeżeli tak jak ja nie lubisz rozstawać się ze swoją ulubioną kawą i lubisz kiedy towarzyszy Ci w podróży czy na spacerze, to może warto zastanowić się nad wielorazowym kubkiem, który zastąpi te jednorazowe z kawiarni z plastikową pokrywką. Wiele kawiarni oferuje teraz zniżki na małą czarną, kiedy wpadnie się ze swoim naczynkiem. Mój kubek jest wykonany z łusek kawowych. Przy jego produkcji nie stosuje się niebezpiecznych materiałów chemicznych, jest więc w 100% ekologiczny. 


Plastik jest wszędzie. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że zalewa nas morze plastiku. Tony pływającego tworzywa w oceanach, leżącego w lasach, no i w marketach. Często obserwuję zjawisko będąc gdzieś na zakupach, jak wiele osób pakuje do woreczków foliowych po jednym jabłku czy pomidorze. Pytanie brzmi po co? Nie lepiej spakować je do koszyka luzem bądź do specjalnej siatki wykonanej z bawełny? Ja preferuję to pierwsze. Ostatnio znajoma podała mi przykład zrobienia takiej siatki z firanki, świetny pomysł! 

Wodę butelkową można w łatwy sposób zastąpić tą z kranu, czy z czajnika filtrującego. 

Świadomie róbmy zakupy ciuchowe. Sama zmagam się z problemem kupowania, a dopiero potem myślenia tak naprawdę, czy dana rzecz faktycznie mi się przyda i czy jej potrzebowałam. Postanowiłam to zmienić. Teraz będę się kilka razy zastanawiać czy rzucić się w wir zakupowego szaleństwa, czy może zaoszczędzić pieniądze na potrzebniejsze rzeczy w przyszłości.  Szybka moda mimo, że tania (a to duży plus dla kieszeni) niestety jest kiepska i trzeba ją częściej wymieniać, bo zużywa się już po kilku praniach, a do jej produkcji zużywa się tysiące litrów wody.

"Rowerem przez świat" powiadają niektórzy. A może też czasami tramwajem? Świetna alternatywa dla samochodów, zwłaszcza w dużym mieście, gdzie jakość powietrza pozostawia wiele do życzenia. W sezonie letnim wybieram rower, w zimowym komunikację miejską.  A Ty?

Resztki w lodówce i czarne banany? U mnie w domu zawsze wychodziło się z założenia, że nic się nie marnuje. Tak nauczyłam się żyć w rytmie cotygodniowego "sprzątania lodówki" i gotowania obiadu z tego co mi zostało. A banany sprawdzą się super w koktajlu po siłowni. 


O segregowaniu śmieci chyba nie muszę wspominać ;) 

To tylko kilka przykładów tego jak w minimalnym stopniu przysłużyć się naszej planecie. Załączam poniżej również zdjęcie, którego tyczył się post na instagramie. Może i Ty z niego skorzystasz. 



Kasia






poniedziałek, 30 grudnia 2019

END OF THE YEAR.

END OF THE YEAR.


Listopad to u mnie martwy miesiąc, co w pewien sposób może tłumaczyć brak aktywności na blogu. Potem zastało mnie istne świąteczne szaleństwo, w którym przepadłam całkowicie. A teraz? Dzień przed sylwestrem znalazłam w końcu chwilę wyciszenia. Z kubkiem kawy po mojej prawej stronie skrobię tego posta. 



Ostatnie dni starego roku to chwila tylko dla mnie. Lubię wtedy oczyścić głowę z wszelkich trosk. A nic tak nie wspomaga detoksu jak wyjazd w góry (powoli staje się to małą tradycją), tym razem padło na Kotlinę Kłodzką i Góry Stołowe. Przepiękne widoki, śnieg i praktycznie zero ludzi wokół, sprawiły, że odetchnęłam w końcu pełną piersią. Ucieczka od dużego miasta, od wszystkiego. Mogłam zastanowić się nad tym co było i nad tym co mnie czeka w kolejnym roku. Bo wiecie, w górach jest coś magicznego, co wyzwala we mnie nieokiełznaną energię i gdybym mogła wybrać jakieś miejsce, w którym spędzę resztę życia, byłaby to chatka z drewna gdzieś ponad gór omglonym szczytem. Ale zaraz po tym jak pomieszkam kilka lat w nadmorskiej miejscowości ;)



Nie będę tworzyła rozległych na cztery strony A4 treści podsumowujących miniony rok. Napiszę tylko jedno, że co miało się wydarzyć, to się wydarzyło. Były chwile dobre i te złe, ale chyba powoli wstępuję na drogę prowadzącą do mojej własnej definicji harmonii. Wam moi drodzy życzę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku, róbcie niesamowite rzeczy, przeskakujcie wszelkie bariery napotkane na drodze i co najważniejsze, bądźcie w tym wszystkim Sobą. 



Kasia. 

Do zobaczenia w 2020...

niedziela, 13 października 2019

AKWARELOWE DIY.

AKWARELOWE DIY.

Akwarele kojarzyły mi się kiedyś głównie z małą paletką kolorów, którą kupowało się do podstawówki na plastykę. Trzeba było mocno namoczyć farbkę i  nieźle namachać się pędzelkiem, aby zobaczyć minimalny efekt mojej pracy. Dzisiaj odkrywam akwarele zupełnie na nowo, jako świetny sposób na wieczorną nudę i udekorowanie swojego kącika nad biurkiem czy łóżkiem. 


Taka rozrywka nie jest zbyt droga. Zestaw farb razem z paletką i podstawowymi pędzelkami kosztował mnie 30 złotych a specjalny blok 20. Oczywiście to pakiet amatorski, ale jeżeli chce się pobudzić swoją kreatywność a nie ma się talentu artystycznego tak jak ja, to jest to zestaw idealny :D 


Swoją pracę zaczęłam od wyboru kolorów, których będę potrzebowała do stworzenie obrazka. Do kubeczka nalałam letnią wodę, przygotowałam paletę, rozprowadziłam na niej kilka farb i rozpoczęłam akwarelową przygodę. Oczywiście barwy można ze sobą dowolnie mieszać, aby powstawały nam całkiem nowe kolory przydatne np. do cieniowania. Przed przystąpieniem do wypełnienia kartki farbami, naszkicowałam sobie ołówkiem kontury swojego kwiatka. 


Efekt końcowy jak dla osoby, która nie umie malować całkiem pozytywnie mnie zaskoczył. Dlatego zapraszam Was do wspólnej zabawy i do podzielenia się ze mną informacją co ciekawego udało się Wam stworzyć.

Wykorzystując okazję, że mamy 13 października, czyli dzień wyborów do Sejmu i Senatu, chciałabym napisać kilka słów. Jeżeli posiadacie czynne prawo wyborcze, to pójdźcie dzisiaj do urny, zwłaszcza, że jest taka piękna pogoda i zagłosujcie. To w naszych rękach dzisiaj znajduje się los naszego kraju. Wypełnijmy więc swój obywatelski obowiązek i zabierzmy głos, bo inaczej go stracimy. 

Do następnego...

Copyright © 2016 Kasia pisze , Blogger