niedziela, 12 sierpnia 2018

MOJE TOP 4 SERIALE NA LETNIE WIECZORY

W dzisiejszym poście chciałabym się z wami podzielić moimi Top 4 seriali, które w ostatnim czasie obejrzałam i mogę je szczerze polecić. 

1. Bates Motel


Kojarzycie może Psychozę w reżyserii wybitnego Alfreda Hitchcock'a? Jeśli tak i jesteście tak samo jak ja pod wielkim wrażeniem tego dzieła, to serial powinien przypaść Wam do gustu. Natomiast jeśli nadal nie mieliście okazji obejrzeć Psychozy, to polecam Bates Motel jako dobry wstęp do akcji rozgrywającej się w filmie. Serial bowiem jest prequelem klasyki z 1960 roku. Opowiada historię młodego Normana Batesa, który po śmierci ojca wraz z matką Normą przeprowadza się do małej miejscowości w stanie Oregon. Kupują dom z małym motelem nieopodal chcąc zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Od tej pory chłopak zaczyna popadać w coraz większe szaleństwo, jego relacja z matką zaczyna być wyniszczająca dla obojga... Serial trzymał mnie cały czas w napięciu, z niecierpliwością czekałam na każdy nowy sezon. Brawa dla twórców i dla świetnej kreacji głównej bohaterki Very Farmigi, która wciela się w matkę Normana. Polecam! 

2. Friends


Pewnie o nim słyszeliście nie raz, ponieważ to już kultowy serial, który swój początek miał w latach 90. Opowiada historię szóstki przyjaciół, którzy mieszkają i pracują w Nowym Jorku. Ich losy pokazane są w zabawny sposób, choć miejsca na wzruszenie także nie brakuje. Pełna ciepła i śmiechu komedia, która przypadnie do gustu każdej osobie, która będzie szukała serialu na odstresowanie się po ciężkim dniu. Każda postać jest świetnie wykreowana, każda ma inny charakter i temperament, ale nie sposób ich nie polubić. Wspominam o Friends w tym poście, ponieważ niedawno skończyłam po raz kolejny maraton z Przyjaciółmi. Nie ma co oszukiwać, to mój ukochany serial, który zajmuje ważne miejsce w moim serduszku. Polecam!

2. Ania, nie Anna


Piękne widoki, jezioro Lśniących Wód i Otchłań Rozpaczy. Mowa tutaj o Zielonym Wzgórzu i o niezwykłej wyobraźni młodej, rudowłosej dziewczynki imieniem Ania. Serial produkcji Netflixa powstał na podstawie powieści L.M. Montgomery i cieszy się dużą oglądalnością. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do serialu, ale przekonana kilkoma opiniami postanowiłam go obejrzeć. Nie zawiodłam się. Całe dwa sezony pochłonęłam w jeden weekend a po seansie czułam niedosyt. Aktorzy odgrywający jedne z głównych ról zostali idealnie dobrani do swoich postaci, a sama Ania mimo, że chwilami nieznośna dla widza zdobyła u mnie ogromną sympatię. Do serialu reżyser dodał dużo wątków, które nie zostały ukazane w książce, ale dzięki temu serial nie jest szablonowy, staje się ciekawszy i nie pokazuje tylko wiejskiej sielanki.

1. Dark


Mój numer JEDEN wśród seriali, które obejrzałam w ostatnim czasie. Wyczekuje z niecierpliwością drugiego sezonu, tak jak dziecko czekające na nową zabawkę. Serial opowiada o niemieckiej miejscowości Winden, w której każda rodzina skrywa sekrety, które wychodzące na światło dzienne dziwnie się ze sobą łączą. Dlaczego giną dzieci? Dlaczego historia powtarza się co trzydzieści lat? I jaką rolę odgrywa magiczna maszyna ukryta w środku lasu? Wszystkie wątki pojawiające się w serialu tworzą zwartą akcję, budzą grozę i zapierają dech. Śmiało mogę napisać, że Netflix niechcący stworzył serial lepszy od Stranger Things. Jeżeli więc jesteście fanami tego poprzedniego, Dark z pewnością przypadnie Wam do gustu. Natomiast jeżeli jeszcze go nie widzieliście to koniecznie musicie to nadrobić. 


Mieliście już okazje widzieć któryś z tych seriali? Jeżeli tak to koniecznie dajcie znać co o nich sądzicie. A jeżeli Wy macie jakiś serial godny polecanie to także piszcie. Z chęcią zobaczę! 

Zapraszam także do zaglądania na mojego instagrama- klik 

poniedziałek, 16 lipca 2018

TO MAGICZNE MIEJSCE...


Jest na świecie takie miejsce zwane Nibylandią. Miejsce, które otwiera przez Tobą swoja bajkowość a moc magicznego pyłku unosi Cię ponad ziemię. Można poczuć się Tam jak Wendy, która u boku Piotrusia Pana odkrywa to, czego dotąd nie widziały jej oczy. Wolność. Wytchnienie. Ucieczka przed dorosłością... 


W tym poście chciałabym podzielić się z Wami zdjęciami z miejsca, które urzekło mnie swoim pięknem a zarazem prostotą. Droga rowerowa łącząca dwie miejscowości w Holandii. Almere z Lelystad. Otaczająca ją zieleń oraz zatoka sprawiały wrażenie magicznej Nibylandii. A przemierzając ją rowerem, czułam się unoszona przez pyłek, mimo, że to był tylko wiatr. Szkoda jedynie, że Kapitana Hooka nie spotkałam. 

  


A wy macie swoje magiczne miejsce?

niedziela, 24 czerwca 2018

Fotografia analogowa


Fotografia analogowa jest o tyle bardziej ciekawa od cyfrowej, że po przyciśnięciu spustu migawki utworzony kadr można zobaczyć dopiero po wywołaniu filmu w ciemni. Na filmie analogowym zostaje zapisana scena bez żadnego przetwarzania. Powstaje nam więc realny zapis rzeczywistości. Fotografia ta jest swego rodzaju magią, dozą przypadkowości, ponieważ nie wiemy jak wyszło nam zdjęcie. Jest uchwyceniem pełnej ekspresji, bez dodatku obróbki komputerowej.  

Miałam ostatnio okazję stanąć przed obiektywem aparatu analogowego, ponieważ mój przyjaciel jest miłośnikiem takiej sztuki. Poniżej przedstawiam wam efekty naszej pracy. 







A wy co sądzicie na temat takiego sposobu uwieczniania kadrów? 

wtorek, 12 czerwca 2018

Summer Vibes


Czerwiec rozpieścił nas już od samego początku gorącym słońcem i wysokimi temperaturami. Akurat w dużym mieście taka pogoda nie sprzyja mojej egzystencji, ale obiecałam sobie, że po zimie i buchającym w moją twarz zimnym powietrzu nie będę narzekać na upalną pogodę. Poza tym uwielbiam kiedy promienie słońca muskają moje ramiona i pozostawiają na nich delikatną opaleniznę. No dobra. Niekoniecznie delikatną, bo czasami lubię być spalonym raczkiem, ale wszystko z rozwagą i z kremem z filtrem. 


Wrocław ma to do siebie, że jest pełen klimatycznych uliczek, a rozświetlone zachodzącym słońcem, tworzą idealne światło do zdjęć. Przechadzając się nimi, ubrana w top na ramiączkach, bo temperatura temu sprzyja, czuję się jak na greckich wakacjach. 


Kolejnym pozytywem czerwcowej pogody jest to, że mogłam rozstać się z grubszymi ubraniami i przerzucić się na krótkie spodenki i topy. Dzięki temu nawet diagnoza Weltschmerz nie jest mi straszna i wywołuje uśmiech na mojej twarzy. 


Ostatnio mam bzika na punkcie żółtego koloru. Dotąd w mojej szafie nie znalazł on dla siebie miejsca, ale postanowiłam to zmienić- zaczęłam od żółtej bluzeczki z delikatną koronką... Mam swój nowy, ulubiony kolor, przynajmniej na ten sezon. 


A wy już czujecie to lato? Czy nadal zwalczacie pozimowe Weltschmerz? 

poniedziałek, 28 maja 2018

Poniedziałek- czyli nie taki początek tygodnia straszny jak go malują


Wielu z nas poniedziałek kojarzy się ze smutnym powrotem do rzeczywistości. Bo przecież jak skupić się na obowiązkach, kiedy w głowie ciągle mamy obraz minionego piątku? I krążące gdzieś wokół stare powiedzenie niedające spokoju w niedzielne popołudnie "jutro od nowa Polska ludowa". Mnie towarzyszyło aż do ukończenia liceum, potem moje nastawienie się nieco zmieniło. Bo przecież chcąc nie chcąc, ten poniedziałek pojawia się raz na tydzień i trzeba nauczyć się z nim żyć. Jednak to od nas zależy czy będziemy psuć sobie humor negatywnymi emocjami od samego rana, czy wrzucimy na luz i skupimy się na pozytywach. 


Poniedziałek to dobry pretekst do tego, aby wprowadzić jakąś małą zmianę w naszej codzienności. Nowy tydzień- nowe wyzwania i cele do osiągnięcia. Mnie osobiście nic nie sprawia takiej satysfakcji jak w pełni wykorzystany dzień, a poniedziałek to idealny moment na rozplanowanie swojego tygodnia. 

 
Budząc się z pozytywnym nastawieniem, automatycznie gromadzi się w nas dobra energia, a na twarzy pojawia się uśmiech. Dzień staje się lepszy, a poniedziałek wcale nie będzie taki zły, jak go malują. 


Także łyk małej czarnej i do dzieła! 

wtorek, 15 maja 2018

Żyję i mam się dobrze...


Po pięciu miesiącach nieobecności wracam i mam zamiar zostać na dłużej...



Był piękny, słoneczny dzień, chwila wytchnienia między obowiązkami, pracą, nauką. Zamówiłam kawę z mlekiem na wynos i udałam się korzystać z promieni słońca. W zwiewnej sukience w paski czułam się jak na greckich wakacjach, a spacerowałam tylko po wrocławskich ulicach. Miasto w taką pogodę tętni życiem. To chyba lubię najbardziej. Ludzi, energię. Dookoła mnie się wtedy tyle dzieje. Patrzę w lewo a chwilę później odwracam głowę w prawo, bo zaciekawiło mnie coś nowego. Jestem bardzo ciekawska, ale myślę, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Krok po kroku, do przodu, obraz przede mną staje się nagle tłem gdzieś z tyłu. Z jednej uliczki przechodzę w drugą. W oddali mały chłopiec uczy się łapać równowagę na rowerze, bo dopiero co pozbył się bocznych kółek. Za nim biegnie zadowolony tata i zbija pionę z synkiem. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech, bo przypominam sobie jak sama opanowywałam sztukę niewjeżdżania w płot. Bliżej mnie ludzie się śmieją. Rozmawiają. Piją zimne napoje dla ochłody. Pary trzymają się za ręce. Jest pięknie. W następnej alejce czuję zapach przygotowywanego jedzenia, który wydobywa się z małych, klimatycznych knajpek. Robię się głodna. Automatycznie biorę łyk mojej małej czarnej. Nie ma już nic. Napój bogów się skończył więc i kończę swój spacer. Tym oto sposobem wracam do rzeczywistości.






środa, 3 stycznia 2018

Happy New Year



Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Macie jakieś postanowienia noworoczne? Jakieś plany, które chcielibyście zrealizować? Ja nie snuję jakiś szczególnych postanowień. Nie jestem w tym dobra.  Nie jestem też  dobra w planowaniu, bo lubię swój mały chaos i spontaniczność w podejmowaniu niektórych decyzji. Ale mam kilka marzeń, które chciałabym, aby się spełniły w tym nowym roku, a jak pisze amerykańska dziennikarka Gloria Steinem "marzenie jest formą planowania", więc wychodzi na to, że jednak będę coś w tym nowym roku planować i może coś z tego dobrego wyniknie. 


Chciałabym ten nowy 2018 rok rozpocząć z pustą kartką, aby to co złe odeszło wraz ze starym rokiem. Zwłaszcza końcówka, która odbiła się na mnie bardzo negatywnie. Chciałabym zrozumieć siebie, poczuć się dobrze z własnym ja i dowiedzieć się, którą ścieżką podążać. Chciałabym się częściej uśmiechać, pić kawę z mlekiem, tańczyć w deszczu i skakać boso po trawie. Pragnę czuć się potrzebna i ważna.  Chcę się rozwijać, uczyć się i iść do przodu z podniesioną głową. Chcę także wiele dawać od siebie innym. Wierzę, że może jakąś cząstkę tego uda mi się zrealizować. 

Szczęśliwego Nowego Roku jeszcze raz!